|
Codziennie do przedszkola ktoś przynosi kasztany. Mamy przejrzysty pojemnik, który zapełnia się bardzo szybko. Po co na kasztany?- pytamy Pani.
Aż w końcu któregoś dnia usiedliśmy w kole, a Pani wysypała kasztany na dywan. Wymyśłalismy zabawy przy piosence "Kasztanek" , które przyprawiały nas o zawrót głowy:
1. Braliśmy PO KOLEI z dywanu po jednym kasztanku. Trzeba było bardzo uważać, żeby zbyt wczesnie nie wybiec z koła po kasztankowy skarb. Niektóre dzieci tak były pochłonięte tym co inni robią, ze zapominali o swojej kolejce. Musieliśmy wtedy wołać "Obudź się". 2. Rozsypaliśmy kasztany na podłodze, a pani włączyła muzykę. Biegaliśmy między kasztanami tak, by nie nadepnąć żadnego z nich. Kiedy muzyka ucichła pani wywoływała jakąś liczbę, a każde z nas musiało nazbierac tyle kasztanków. Ani mniej, ani więce!! Sprawdzaliśmy, czy nikt się nie pomylił. 3. Graliśmy na "kasztankowych instrumentach", powtarzaliśmy rytmy i wystukiwaliśmy rytmy piosenek które już dobrze znamy. Na koniec Pani zapytała dla kogo i po co są kasztany? Co to za dziwne pytanie?- pomyśleliśmy. Kasztany są po to, żeby się nimi bawić. A czy kasztany są zdrowe? Przekonaliśmy się, kiedy Pani zrobiła nam wytworne masażydło. Na rozsypane kasztanki kładlismy się kolejno pleckami, a pani leciutko pociągała nas za nogi. Ile było śmiechu i radości! Musimy nazbierać jeszcze dużo kasztanków, żeby zrobić z nich jeszcze większe masażydło! Przecież takie masażydło nic nie kosztuje.
|